środa, 2 października 2013

Moje suplementy diety


Z witamin poleconych przez dr. Whitakera wybrałam:
1. witamina C ( 2 x 1000 mg)
Podstawowa w procesie tworzenia kolagenu, niezbędna do produkcji nowych komórek i tkanek. Wszystkim znana jest w leczeniu przeziębień. Ostatnie badania wykazały, że może ona chronić przed wieloma typami najczęściej występujących nowotworów oraz przed chorobami serca.
- witamina E ( 2 x 100 mg)
To ważny antyoksydant, poprawia przyswajanie tlenu, wzmacnia reakcję immunologiczną, przeciwdziała katarakcie  spowodowanej działaniem wolnych rodników i zmianami chorobowymi w tętnicach wieńcowych.
- koenzym Q 10 ( 2 x 30 mg)
Jest wspaniałym lekiem na choroby serca, podnosi poziom energii i łagodzi dusznicę bolesną (bóle w piersiach).Wszyscy potrzebujemy określoną ilość tego koenzymu. Jego deficyt objawia się utratą siły i odporności.
- miłorząb japoński (GINKOFAR) ( 2 x 40 mg)
Poprawia krążenie krwi i dostawę tlenu do mózgu, poprawia pamięć, chroniąc również neurony przed działaniem wolnych rodników.
- pycnogenol ( 2 x 25 mg)
Przywraca jędrność i sprężystość skóry, wbudowując się w strukturę kolagenu, jest pomocniczo stosowany w zwalczaniu cellulitu, chroni skórę przed efektami starzenia oraz uszkodzeniami spowodowanymi działaniem promieni słonecznych, wspomaga procesy zapamiętywania, powoduje wzrost tolerancji wysiłku.
Zdecydowanie to mój hit!
- asparaginian potasowo-magnezowy (2 x 2 tabletki)
Potas i magnez to dwa dobrze znane pierwiastki, pełniące w organizmie wiele różnych funkcji. W połączeniu z aminokwasem o nazwie asparginian całe trio tworzy wysokoenergetyczny związek, stymulujący zwiększenie produkcji ATP, zwanego paliwem organizmu. Dostarcza sporej dawki energii i zwiększa naszą wydolność, aby sprawniej wypełniać codzienne obowiązki. Kolejną z jego zalet jest wspomaganie szybszego spalania tłuszczu.
- Omega- 3 ( 2 x 1000 mg)
Kwasy tłuszczowe są niezbędne do wielu ważnych funkcji organizmu, zabezpieczają przed chorobami serca i rakiem.


Podzieliłam swoje witaminki na dwie dawki, jedną biorę rano do pracy w pojemniczku po Kinder jajku, drugą po południu w domu. Ważne, żeby przyjmować podczas posiłku, aby nie podrażnić za bardzo żołądek. Biorę dopiero drugi tydzień, jak na razie zauważyłam, że nie jestem wieczorem już tak bardzo zmęczona, mam więcej energii, mimo chorób dzieci mnie nic nie wzięło, więc łykam dalej…