niedziela, 26 kwietnia 2015

Złuszczająca maska do stóp PUREDERM

Purederm Botanical Choice ™ Złuszczająca Maska do stóp jest regenerującą oraz złuszczającą maską przeznaczoną do pielęgnacji stóp w postaci specjalnych 2 skarpet. Usuwa wszelkie zrogowacenia w krótkim czasie oraz wyraźnie wygładza nogi w przeciągu 2 tygodni. Papaja, cytryna, jabłko, pomarańcza i inne naturalne ekstrakty roślinne usuwają odciski i zrogowacenia, a ekstrakt z rumianku koi świeżo złuszczoną i odnowioną skórę.

Wiem, o złuszczających skarpetach napisano już dużo, ale one są naprawdę skuteczne więc i ja je pochwalę. W opakowaniu znajduje się para foliowych skarpet, wyciągamy, rozcinamy wzdłuż przerywanej linii i nakładamy na umyte, osuszone stopy, trzymamy 60-90 minut. Proste!

Ja trzymałam 90 minut, można na nie dodatkowo założyć grubsze skarpetki. Skarpety są porządnie nasączone i czuć to chlupanie podczas trzymania ich na stopach. Na początku czułam lekkie rozgrzanie, potem chłodzenie, zapach taki sobie ziołowy. Po 90 minutach zdjęłam skarpety, umyłam, osuszyłam, koniec zabiegu.
Złuszczanie powinno nastąpić w przeciągu 4-7 dni od użycia, u mnie to nastąpiło po tygodniu. Z każdym kolejnym dniem złuszczanie obejmowało coraz większe partie skóry na stopach, nawet w okolicach palców. Przez ten czas nic nie czułam, żadnego pieczenia, ściągania, po prostu skóra spokojnie złuszczała się bez żadnych nieprzyjemnych dolegliwości. Nie wiem czemu, ale u mnie to nie były grube płaty, które można złapać i od razu zdjąć grubszą partię. Były to drobne płatki skóry, których ściąganie było pracochłonne. Do tego stopnia, że któregoś dnia po prostu przestałam się bawić w zrywanie skórek, podczas kąpieli użyłam rękawicy Kessa,  wymasowałam nią  stopy i jednocześnie pozbyłam się odstających skórek. Złuszczanie trwało ponad tydzień, nie nie będę wstawiała zdjęć, widok jest niezbyt ładny, więc najlepiej zrobić to jeszcze teraz dopóki nie założymy sandałków. Podczas złuszczania nie używałam żadnych peelingów ani kremów.
A jak stopy wyglądały po całym zabiegu?
No pięknie, naprawdę jestem pod wrażeniem, skóra zrobiła się gładziutka, przyjemna w dotyku, jakaś taka ładniejsza, w każdym razie w lepszym stanie niż przed, za cenę ok. 20 zł warto, bardzo polecam!!! Ja jeszcze kupię i użyję.
Dostępność: Hebe, podobno kiedyś były w Biedronce.

piątek, 24 kwietnia 2015

KREM AMINOCARE C.D.

O kremach i firmie Aminocare pisałam tu, dziś krótko przedstawię nowość, która pojawiła się w ofercie tej firmy: krem Aminocare Reverse
Otrzymałam do testów próbki kremów, które już poznałam wcześniej i 2 próbki nowego kremu:


Aminocare® REVERSE to nowa, ekskluzywna linia Aminocare, przeznaczona głównie dla Pań 30+. Krem zawiera inne składniki niż jego poprzednik: kolagen naturalny i kwas hialuronowy, które dają efekty widocznego wygładzenia skóry twarzy. Ta kombinacja aktywnych ekstraktów tworzy niespotykaną do tej pory na rynku kosmetycznym skuteczną formę pielęgnacji.

Aminocare® REVERSE wygładza i zmiękcza naskórek, przywracając elastyczność i wpierając odnowę uszkodzonych komórek skóry twarzy.

Kolagen naturalny, wyciąg z alg morskich i kwas hialuronowy zapewniają intensywne nawilżenie pozostawiając skórę jędrną, jedwabiście miękką i pełną młodzieńczego blasku. Certyfikowany, organiczny olej arganowy jest niezwykle bogaty w witaminy E. Niezbędne kwasy tłuszczowe i białka pomagają zwalczyć niedoskonałości tworząc linię naprawy skóry, wnikając głęboko do wewnątrz komórek. Już po kilku dniach widać pożądany efekt właściwej struktury i poprawę kolorytu skóry twarzy.

Ponadto zawarty w kremie olej z otrębów ryżowych, amino-jedwab i kompleks Celligent® dostarczają energii i jako antyoksydanty wspierają absorpcje składników kremu, co jeszcze silniej wpływa na zmniejszenie objawów starzenia się skóry

Moja opinia: Krem ma bardzo gęstą konsystencję, koloru żółtego i zapach, który kojarzy mi się z olejem arganowym, ale nie takim słodkim sztucznym, tylko z prawdziwym, którego zapach nie każdemu odpowiada. W zetknięciu z ciepłem dłoni nie jest już taki gęsty, świetnie rozprowadza się po skórze, szybko się wchłania. Niestety próbki starczyły mi zaledwie na kilka dni, więc ciężko stwierdzić jak wpływa na poprawę kolorytu skóry i jej jędrność. Jedyne co mogę stwierdzić to faktycznie twarz była przez ten czas nawilżona, wygładzona, bardzo mięciutka w dotyku. Krem jest dość drogi, ale mamy tu naturalne składniki, myślę, że tak jak jego poprzednik jest ciekawym produktem wartym przetestowania. Nakładałam też rano przed makijażem, nie wpływał negatywnie na jego trwałość, nie było problemów z nałożeniem podkładu, więc świetny pod makijaż.
Krem o pojemności 30 ml kosztuje 357 zł
Kupimy tu
Wszelkie informacje o firmie i kosmetykach znajdziemy na facebooku: klik

niedziela, 19 kwietnia 2015

PARIS AMOUR Bath and Body Works

W sklepie BATH and BODY WORKS ( firma powstała w Ohio w Stanach Zjednoczonych w 1990 r., w Polsce od 2012 r.) byłam kilka razy, oglądałam, wąchałam i wychodziłam z niczym, nigdy nie mogłam się zdecydować który żel wybrać, które mydełko kupić. Być może dlatego, że asortyment produktów jest naprawdę duży i urozmaicony. Oprócz żeli pod prysznic, balsamów, maseł, mydeł, mgiełek zapachowych, perfum mamy również świece zapachowe, błyszczyki i różne gadżety. I dopiero wygrana na blogu Kosmetyki z mojej półki balsamu do ciała z linii PARIS AMOUR spowodowała, że poszłam zdecydowana i wiedziałam co włożyć do koszyka ( a raczej torby, które tam dają). Balsam do ciała i żel antybakteryjny do rąk wygrałam u Agnieszki, a ja kupiłam żel pod prysznic i mydło w płynie.
Oto moja paryska miłość:
Opakowania linii PARIS AMOUR jak i innych kosmetyków B&BW są urocze, bardzo przyjemne dla oka, ładnie wyglądają w łazience, a tu dodatkowo nazwa: Paris i widok wieży Eifla zachwyca mnie ogromnie, tym bardziej, że od dawna kocham Francję, Paryż, język francuski. Byłam w Paryżu, na pewno wrócę tam jeszcze raz, uczyłam się języka francuskiego (który uważam za najpiękniejszy język na świecie) i muszę koniecznie go sobie odświeżyć.

Nuty zapachowe linii PARIS AMOUR to:
~ francuskie tulipany 
~ kwiat jabłoni 
~ różowy szampan 
Teraz po kolei o każdym produkcie.

ŻEL POD PRYSZNIC


Żel wzbogacony jest w witaminę E, aloes oraz odżywcze olejki. Piękny zapach: kwiaty, perfumy, słodycz, konsystencja gęsta przez co żel bardzo wydajny, wspaniale pieni się, doskonale oczyszcza skórę i sprawia, że kąpiel staje się prawdziwym relaksem. 
Pojemność 295 ml, cena 49 zł. Jak na żel drogo, miałam rabacik 30% więc wyszło 34,30 zł

BALSAM DO CIAŁA
Szybko się wchłania, nadając skórze delikatny zapach i zapewniając codzienne nawilżenie. Jego formuła zawiera dużą dawkę witaminy E, olejek Jojoba oraz nawilżające masło Shea. 
Balsam jasno różowy o cudownym zapachu, świetnie rozprowadza się po skórze, balsam szybko wchłania się, skóra jest od razu wygładzona i pachnąca ( zapach zostaje jakiś czas), nawilżenie takie sobie, nie mam suchej skóry więc nie mam takiego parcia, aby balsamy mega nawilżały moje ciało, ale posiadacze suchej skóry mogą być zawiedzeni. 
Pojemność 236 ml, cena 39 zł



Opakowania żelu i balsamu posiadają bardzo urocze, srebne nakrętki typu klik, które bez problemu jednym przyciskiem otwierają się i zamykają.





ŻEL ANTYBAKTERYJNY


Żel antybakteryjny do rąk bez użycia wody. Zawiera naturalne składniki. Idealny na co dzień i w podróży. Kieszonkowy lub raczej torebkowy żel ma za zadanie zadbać o czystość rąk eliminując 99,9% bakterii. Utrzymuje ręce czyste i świeże. Konsystencja mokra, szybko wysycha, nie powoduje uczucia lepkości, ręce są odświeżone. Przy wydobyciu żelu czuć alkohol, jednak po pewnym czasie znika on i zamienia się w dość przyjemny zapach. W składzie oprócz wody, alkoholu i zapachu mamy również ekstrakt z miodu, ekstrakt palmowy, z kokosa i oliwki. Żel zawiera świecące drobinki, które zostają na skórze rąk przez jakiś czas.Przydatna rzecz do pracy lub w podróży, aby szybko odświeżyć dłonie.
Pojemność 29 ml, cena : 9 zł


GŁĘBOKO OCZYSZCZAJĄCE MYDŁO DO RĄK Z PEELINGUJĄCYMI DROBINKAMI


Mydło zamknięte  w przeźroczystym plastikowym opakowaniu z wygodną pompką. Pięknie prezentuje się na umywalce bądź wannie. Konsystencja żelowa z zatopionymi mikrodrobinkami, które podczas mycia dłoni delikatnie masują skórę, niewielka ilość daje sporą pianę. Zapach piękny jak cała linia, jednak nie utrzymuje się długo na dłoni. Doskonale myje ręce. Po umyciu mam uczucie ściągnięcia skóry, więc krem jest niezbędny. Fajny produkt, ale wolę chyba mydła w piance B&BW.
Pojemność 236 ml,  cena 29 zł ( po rabacie 30% zapłaciłam 20,30 zł)


Lubicie kosmetyki Bath & Body Works, macie ulubione zapachy?

niedziela, 12 kwietnia 2015

Upiększająca rozświetlająca baza pod makijaż GUERLAIN

Wygrałam to cudo u White Praline, przy okazji polecam jej blog i bardzo dziękuję za tak wspaniałą nagrodę!
Upiększająca rozświetlająca baza pod makijaż Meteorites Perles Bases to prawdziwa perełka z górnej półki, pięknie prezentuje się na półce z kosmetykami, pięknie wygląda makijaż z jej użyciem.

Czarujący koncentrat piękna i blasku. Sekretem jego formuły jest starannie skomponowany koktajl rozświetlających mikropereł w odcieniu róży i malwy, który zmysłowo topnieje na skórze pozostawiając subtelnie upiększający woal. Konsystencja chłodzącego, wodnego żelu w kontakcie ze skórą zmienia się w korygujący i upiększający eliksir łączący walory pielęgnacji i makijażu. W rezultacie skóra jest subtelnie rozświetlona i skąpana w magicznym świetle. Niedoskonałości są optycznie skorygowane, linie i zmarszczki stają się mniej widoczne, a cera jest ujednolicona i zmatowiona. Jest świeża jak kropla porannej rosy, świetlista niczym wschód słońca i wysublimowana jeszcze przed nałożeniem makijażu - tak pięknie jest opisana na stronie Sephory. 

Baza znajduje się w eleganckiej, szklanej buteleczce ze srebną nakrętką z wygrawerowanym napisem producenta, w środku mieszczą się różowe perełki zatopione w żelu. Wystarczą 2 pompki, chociaż 1 też pewnie by starczyła do nałożenia na skórę twarzy, dość wydajna. Żel jest rzadki, połyskujący świetlistymi drobinkami, rozprowadza się bez żadnego problemu, szybko się wchłania. Zapach cudowny, przede wszystkim kwiatowy. Twarz od razu jest wygładzona, promienna, aksamitna, przyjemnie nakłada się na nią fluid który sunie po skórze jak po szkle. Połyskujące drobinki znikają na skórze po nałożeniu podkładu, dla mnie ta lekka poświata mogłaby się trzymać chociaż parę godzin, tak samo jest z zapachem, za to  trzyma rewelacyjnie makijaż w idealnym stanie przez prawie cały dzień (zarówno z tańszymi podkładami jak i tymi droższymi), nie powoduje jej nadmiernego świecenia, przy mojej mieszanej cerze baza ani jej nie przesuszyła, nie podrażniła, nie było też problemu z zapychaniem. Delikatnie rozświetla skórę. Niestety przy nakładaniu nie czuję chłodzenia, które zapewnia producent. Cieszę się, że mogłam ją przetestować, bo raczej za tak wysoką cenę nie wiem czy zdecydowałabym się na nią. Od bazy oczekuję trzymania makijażu w ryzach przez cały dzień, nie poprawiania go co parę godzin, bo wiadomo w pracy nie ma na to czasu. Baza Guerlain spełnia moje oczekiwania, ale też inne tańsze sprawiały do tej pory to samo. Tu mamy dodatkowo piękny zapach, luksus w postaci opakowania i ładny wygląd skóry. I oczywiście wiadomo to Guerlain...

Cena za 30 ml 285 zł, dostępność SEPHORA lub DOUGLAS tu za 279 zł

piątek, 10 kwietnia 2015

"SI" GIORGIO ARMANI

Dotąd nie pisałam o perfumach, ale te są z mojej listy must have i te, o których marzyłam, więc opiszę, zachwalę i pochwalę:

Si marki Giorgio Armani to szyprowo - owocowe perfumy dla kobiet.  Twórcą kompozycji zapachowej jest Christine Nagel. Nutę głowy stanowi liść czarnej porzeczki; nutami serca są frezja i róża majowa; nutami bazy są wanilia, paczula, ambroksan i nuty drzewne.
Si marki Giorgio Armani to nowoczesne, eleganckie i zmysłowe perfumy. Słodycz połączona ze świeżością. Zapach otwiera się akordami frezji i róży połączonymi z nektarem z czarnej porzeczki rozbudzając apetyt na więcej. Osobowości dodają mu nuty drzewne. Perfumy te stworzone są dla uwodzicielki, wyrafinowanej i pewnej siebie. 
Twarzą zapachu została aktorka Cate Blanchett, zresztą moja ulubiona, tak a propo moje ulubione filmy z nią w roli głównej, które oglądałam już kilkanaście razy to: "Ciekawy przypadek Benjamina Buttona", "Elizabeth" i "Charlotte Gray". Może któryś z nich oglądałyście?

W szklanej buteleczce o dość ciężkiej nakrętce w kształcie łzy mieści się 30 ml wody perfumowanej.
Są oczywiście większe pojemności. Zapach jest zmysłowy, słodki, ale jednocześnie mocny, intensywny, gdzieś tam czuję porzeczkę i frezję. Utrzymuje się prawie cały dzień, psikam się rano przed pracą i to mi wystarczy. Jest naprawdę wspaniały, piękny, tak czuję się pewniejsza siebie, czuję się bardziej kobieco i seksownie.SI to zdecydowanie mój zapach!
Znacie go, podoba się Wam?
Dostępność: SEPHORA, cena za 30 ml 265 zł lub DOUGLAS tu trochę mniej - 259 zł, oczywiście pozostają nam jeszcze inne sklepy internetowe.

niedziela, 5 kwietnia 2015

PŁYN DO DEMAKIJAŻU OCZU - SEPHORA

Jak to się stało, że wcześniej nie wzięłam go do koszyka, nie przetestowałam? aż sama sobie się dziwię...A jest taki wspaniały, przyjemny i skuteczny. Mowa o dwufazowym płynie do demakijażu oczu z Sephory.

Cóż takiego czyni ten płyn?
- usuwa wszelkie ślady makijażu i odświeża kontur oka,
- zawiera kompleks bogaty w flawonoidy i ekstrakt z liści drzewa oliwnego wzmacniające rzęsy,
- nadaje się nawet do wrażliwych oczu i dla osób noszących soczewki kontaktowe,formuła testowana okulistycznie,
- dzięki HydroSenn+™, aktywnemu czynnikowi pochodzenia roślinnego, wygładza skórę i zapewnia jej pełny komfort.


Moja opinia: dwufazowy płyn znajduje się w plastikowej buteleczce z zakręcaną nakrętką, przed użyciem musimy wstrząsnąć, aby składniki wymieszały się. Nasączamy wacik, przykładamy do oka, trzymamy chwilę, a potem zcieramy makijaż. Na mój dość mocny makijaż oczu wystarczą 4 waciki (po 2 na każde oko), już po jednym prawie w ogóle nie pozostaje nic na oku, po drugim waciku skóra jest doskonale oczyszczona. Naprawdę jestem pod wrażeniem: szybko, miło i skutecznie! Inne płyny nie radziły sobie tak szybko z demakijażem oczu jak ten płyn. Mimo oleistej formy nie zostawia tłustej warstwy na skórze, nie powoduje pieczenia ani podrażnienia. Super, super, super....Miałyście może go? Ciekawa jestem jak wrażenia innych osób?

Skład: Aqua, Cyclopentasiloxane, Isohexadecane, Propylene Glycol, Dipolassium Phosphate, 1,2-Hexanediol, Caprylyl Glycol, Poloxamer 184, Panthenol, Potassium Phosphate, Centaurea Cyanus Flower Extract, Sodium Chloride, Hydroxycetyl Hydroyethyl Dimonium Chloride, Disodium EDTA, Butylene Glycol, Glycerin, Chlorphenesin, Methylparaben, Cl61570, Cl42090.

Cena za 125 ml 25 zł, dostępność: SEPHORA

czwartek, 2 kwietnia 2015

Koncentrat przeciw niedoskonałościom LIERAC PRESCRIPTION

Niestety niedoskonałości, syfki, krostki czy jak tam to nazywamy zdarzają się nie tylko młodzieży, dorośli też często mają z tym problem. I tak jest ze mną...niestety. Ale znalazłam na to lekarstwo, późno, ale jest, oto:
Koncentrat dwufazowy przeciw niedoskonałościom firmy LIERAC


To mój pierwszy produkt tej francuskiej, istniejącej od 1975 roku firmy, pierwszy, który od razu przypadł mi do gustu i śmiało mogę rzec, że miłość do tych kosmetyków rozpoczęła się.
Ten dwufazowy koncentrat idealny do miejscowej likwidacji niedoskonałości szybko i skutecznie redukuje wypryski i stany zapalne, zapobiegając jednocześnie powstawaniu blizn.
NIEKOMEDOGENNY BEZ BARWNIKÓW • BEZ PARABENÓW

Cóż takiego on zawiera, że jest tak skuteczny:
  • KALAMINA bladoróżowy puder, będący mieszanką węglanu cynku i tlenku żelaza. Daje odczucie schłodzenia i ukojenia, miejscowo łagodząc objawy. Ponadto posiada właściwości odkażające, dzięki czemu pozwala zapobiegać infekcjom, w  okolicach występowania dolegliwości.
  • HYDROKSYKWASY (10%) Kwas salicylowy należy do grupy β-hydroksykwasów i jego rola polega ddziałaniu keratolitycznym i ułatwianiu przenikania do skóry innych składników aktywnych. 
  • KWAS AZELAINOWY NOWEJ GENERACJI wybrany przez Laboratoria LIERAC kwas azelainowy jest szczepiony na cząsteczkach glicyny, by zapewnić skórze uczucie komfortu i właściwe nawilżenie. Szczepiony kwas azelainowy pozwala znacząco zmniejszyć liczbę Propionibacterium acnes na skórze i wygładza fakturę skóry. 
  • CYNK  reguluje wytwarzanie sebum (hamowanie 5-α reduktazy), wykazuje właściwości antybakteryjne, przyspiesza procesy gojenia, działa jak antyutleniacz i przeciwdziała stanom zapalnym.
  • KAMFORA zapewnia działanie antyseptyczne
  • MENTOL wyselekcjonowany z olejku eterycznego z mięty pieprzowej. Posiada silne właściwości przeciwświądowe, antyseptycznie i lokalnie znieczulające.

Buteleczka o pojemności 15 ml zawiera puder osadzony na dnie i płyn, który występuje na górze. Zapach intensywny, wyraźnie wyczuwam kamforę. Należy nakładać wieczorem na wszelkie niedoskonałości, których chcemy się pozbyć. Ważne, aby nie wstrząsać przed użyciem! Zanurzamy patyczek na samo dno i nakładamy na krostki. Może wystąpić chwilowe uczucie pieczenia. Proszek nie osypuje się, zazwyczaj rano jest w tym samym miejscu, na który nałożyliśmy wieczorem. Dość wydajny, mnie podkrada córka, więc szybko jest wykańczany, ale kupiłam już drugie opakowanie.
I cóż jakie efekty? JEST BOSKI, to mój lek na pozbycie się w szybkim czasie wyskakujących przed okresem syfków, a zwłaszcza bolących guli na brodzie. Wysusza ekspresowo wykwity skórne i rozjaśnia zaczerwienienia.
Oto przykład: zrobiła mi się gulka pod skórą, normalnie zaczęłabym ją męczyć, a dzięki koncentratowi Lierac po 3 dniach znikła, wchłonęła się. Wpierw ją potraktowałam urządzeniem o którym pisałam tu - Darsonval, potem nałożyłam grubą warstwę koncentratu i tak samo na drugi dzień, trzeciego dnia ledwo ją wyczuwałam, a kolejnego nie było jej. Jest moc, oj tak!
I co najważniejsze w miejscach smarowanych tym pudrem nie pojawiają się nowe wstrętne syfki. Polecam, a może już używałyście?

Koncentrat jest w tej chwili w Hebe w promocji za 39 zł