sobota, 28 listopada 2015

Serum Wrinkle Killer Snake SKIN CHEMISTS


Dzięki Tatianie prowadzącej blog DOBRE DLA URODY miałam wielką przyjemność testować serum WRINKLE KILLER angielskiej firmy SKIN CHEMISTS. Cała linia przeznaczona jest dla wszystkich kobiet walczących z oznakami starzenia się skóry, które nie są jednocześnie uczulone na jad węża. Dla ciekawości dodam, że jad węża powoli staje się konkurencją dla botoksu. Substancja ta wygładza skórę i zapobiega powstawaniu nowych zmarszczek. Stosowanie jadu węża jest bezpieczne i bezbolesne. Ponadto składnik  nie działa antygenowo na skórę. Oznacza to, że krem można stosować przez długi czas i w dalszym ciągu SYN-AKE będzie działać na skórę. 


Serum zawiera ceniony i nagradzany składnik Syn-Ake® - neuropeptyd naśladujący działanie polipeptydu Waglerin 1, znajdującego się w jadzie żmii świątynnej. Zmniejszając częstotliwość mikroskurczów mięśni, redukuje głębokość zmarszczek.
W składzie kosmetyku zawarto także Hydrotriticum™ WAA - kompleks aminokwasów pozyskanych z protein pszenicy o działaniu dogłębnie nawilżającym.
Zawarty tu kwas hialuronowy  również dba o właściwe nawilżenie skóry. Olej z ogórecznika lekarskiego  bogaty w kwas gamma-linolenowy (GLA), zapewnia skórze odpowiedni poziom napięcia, chroni barierę lipidową i zapobiega przedwczesnemu starzeniu się.
Serum z 4% zawartością substancji Syn-Ake® działa trójfazowo: chłodzi, ujędrnia i nawilża, wygładzając drobne linie i zmarszczki. Efekty kuracji odmładzającej widoczne są już po 28 dniach stosowania.
Czy to co obiecuje producent, czyli:
- wygładzenie zmarszczek.
- uelastycznienie i ujędrnienie skóry.
- nawilżenie i odżywienie cery
sprawdziło się? o tym zaraz opowiem.
Wpierw pochwalę przepiękne opakowanie serum. Urzekła mnie przezroczysta buteleczka, srebna nakrętka i podstawa, zapakowana w pudełeczko i uroczo przewiązane wstążką przez firmę. 
Buteleczkę wykonano w technologii Airless,czyli produkt jest zamknięty hermetycznie i nie wolno go odkręcać.

Na początku miałam problem z aplikacją serum, pompka nie działała. Ale na dołączonej karteczce  była wskazówka co zrobić  w takim przypadku. Opakowanie należy odłożyć do góry nogami a po kilku dniach wszystko wraca do normy. U mnie wróciło po jednym dniu. 

Serum należy używać rano i wieczorem na wybraną okolicę twarzy, ja stosowałam na całą twarz z uwzględnieniem bruzd nosowych i tych na czole, najlepsze rezultaty uzyskuje się podczas stosowania przez co najmniej 28 dni.Niewielką ilość serum (objętość ziarenka grochu) należy wmasować okrężnymi ruchami przed zastosowaniem kremu nawilżającego w oczyszczoną i suchą skórę twarzy. Dla kompleksowej kuracji, warto stosować serum razem z przeciwzmarszczkowym kremem nawilżającym WRINKLE KILLER DUO MOISTURISER.

Konsystencja serum żelowa, bezbarwna, zapach słabo wyczuwalny, aczkolwiek bardzo przyjemny. Szybko wchłania się w skórę, dlatego samo masowanie okrężnymi ruchami trwa bardzo szybko, u mnie jest to raczej długie wklepywanie. Po wchłonięciu skóra jest matowa, nie ma mowy o żadnej tłustej warstwie. Odczuwalne jest błogie upojenie skóry w cenne składniki serum, bogate jej odżywienie i wyczuwalne napięcie.
Serum nie uczuliło mnie, nie podrażniło skóry, nie zauważyłam żadnych niekorzystnych zmian. Można i raczej chyba powinno się wykonać test skórny w przypadku bardzo wrażliwej skóry.

Serum w pierwszym miesiącu stosowałam rano i wieczorem, potem tylko na wieczór. Starczyło mi na ponad 2 miesiące. I cóż zaobserwowałam po tym czasie:
- wygładzenie zmarszczek - nie mam ich aż tak bardzo widocznych, ale tak te niewielkie jakby się wygładziły. Twarz wygląda młodziej stanowczo;
- uelastycznienie i ujędrnienie skóry - owal twarzy nieco podniósł się do góry, skóra na twarzy jest jędrniejsza, bardziej napięta;
- nawilżenie i odżywienie cery - o tak tu jak najbardziej serum spełniło swoje zadanie, skóra jest bardzo nawilżona, po wchłonięciu serum właściwie nie trzeba używać kremu. Twarz jest teraz cudownie odżywiona jakby została poczęstowana najlepszymi składnikami odmładzającymi, poprawił się jej wygląd. A co za tym idzie serum poprawiło moje samopoczucie. Z przyjemnością  dotykam swojej twarzy i spoglądam na nią w lustro.
Polecam serum WRINKLE KILLER, ja z pewnością zakupię nowe opakowanie.

Pojemność 30 ml, termin zużycia 24 msc, cena: no cóż być może trochę wysoka, ale za jakość się płaci - 349,99 zł, dostępność: sklep Skin Chemists.
Idą święta, więc myślę, że kosmetyki SKIN CHEMISTS ( a mamy tu do wyboru produkty z naturalnym jadem pszczelim, na bazie kawioru, z retinolem, z kolagenem...) będą wspaniałymi prezentami świątecznymi, polubcie stronę marki na fb, a nie ominie was wiele nowości i zapewne promocji: klik

wtorek, 24 listopada 2015

WYNIKI URODZINOWEGO ROZDANIA

Bardzo dziękuję wszystkim za udział w konkursie, a kosmetyki zgarnia:


MONIKA KOCOT

Moniko gratuluję, podaj swoje dane adresowe na mojego maila: mona.dud@interia.pl

piątek, 20 listopada 2015

ARTDECO rozświetlający podkład do twarzy High Definition Foundation

Właściwie skusiłam się na ten podkład po poście u Siouxie. Producent obiecuje wiele:
High Definition Foundation to ekskluzywny, ultralekki podkład, który łączy idealne pokrycie z naturalnym, transparentnym wykończeniem. Doskonale dostosowuje się do skóry - kryje wszystkie niedoskonałości i przebarwienia. 
Przeznaczony dla cer wrażliwych, delikatnych, dojrzałych. Ulepszona konsystencja podkładu Artdeco High Definition doskonale rozprowadza się na skórze i  nadaje jedwabiste, perfekcyjne wykończenie.
Cera staje się perfekcyjna, lśniąca naturalnym i zdrowym blaskiem. Specjalna mikroskopijna otoczka silikonowa sprawia, że podkład doskonale rozprowadza się na twarzy, skóra jest wyjątkowo gładka i aksamitna w dotyku - podkład nie gromadzi się w załamaniach delikatnej skóry ani w zmarszczkach i nie tworzy plam ani zacieków.

Kosmetyk posiada właściwości odżywcze (bratek polny, witaminy A i E, pentanol), a zawarty w składzie kwas hialuronowy zapewnia odpowiednie nawilżenie.
Innowacyjna tekstura i formuła ulepszonego podkładu ArtDeco HD pozwala na komfortową aplikację i długotrwały efekt!
Ultra lekka, satynowa formuła doskonale harmonizuje i stapia się ze skórą - dzięki temu cera wygląda perfekcyjnie, świeżo i promiennie, o każdej porze dnia, w każdych warunkach!
Zawiera nowoczesne pigmenty odbijające i rozpraszające światło, które gwarantują efekt delikatnego rozświetlenia skóry - w efekcie drobne zmarszczki, cienie pod oczami i inne niedoskonałości skóry zostają optycznie zakamuflowane, a cera emanuje zdrowym, naturalnym blaskiem.


Podkład umieszczony w szklanej, całkiem eleganckiej buteleczce żeby wydobyć fluid przekręcamy dzióbek. Termin przydatności od otwarcia to 24 msc. Dostępnych mamy 6 kolorów:
Ja wybrałam numer 06 - kolor beżowy, naturalny z żółtymi tonacjami


Podkład ma lużną konsystencję, dobrze rozprowadza się na twarzy, ma bardzo ładny zapach. Od razu wtapia się w skórę, dając naturalny jej wygląd. Na początku trochę drażniły mnie jego żółte odcienie, ale po rozprowadzeniu i dodatkowo przypruszeniu pudrem sypkim ta denerwująca żółta barwa zanika.Nie wchodzi w załamania ani zmarszczki. Nie czułam ściągania ani wysuszenia cery po całym dniu noszenia go na twarzy.
Delikatnie rozświetla cerę, ale bez większego szału.
Dość dobrze kryje, na razie moją buzię uratowały przed niedoskonałościami papka Jadwiga i krem Kailas, więc nieproszonych gości dawno nie miałam i obecnie oprócz podkładu nie muszę używać korektorów.
I teraz  najważniejsze dla mnie cechy, które zawsze oczekuję od podkładów: trwałość i mat z racji tego, że mam mieszaną cerę i niestety problem z wydzielaniem sebum.
Trwałość oceniam rewelacyjnie, nie schodzi z twarzy po kilku godzinach, nie roluje się, nie tworzy efektu maski, nie zmienia koloru.
Jeśli chodzi o mat, daje radę do mniej więcej 5 godzin, z bazą trochę dłużej. Po tych kilku godzinach muszę sięgnąć po bibułkę matującą, bo po prostu zaczynam się świecić.
Aaaa i bardzo wydajny, jedna pompka starcza na pokrycie całej twarzy.
Podkład oceniam bardzo dobrze, aczkolwiek tęsknię za ostatnio używanym fluidem  LANCOME który jak na razie jest moim hitem.

Pojemność: 30 ml, cena: 109,90 zł w DOUGLAS lub w LADY MAKE UP
ja kupiłam za 87,90 zł w BODYLAND

niedziela, 15 listopada 2015

KORRES Rozświetlająca i rozjaśniająca maska z olejkiem z dzikiej róży

Maseczka do twarzy o działaniu oczyszczającym, rozjaśniającym i rozświetlającym jest przeznaczona do wszystkich rodzajów skóry. Olejek z dzikiej róży to naturalne źródło witaminy C, która wygładza drobne linie i zmarszczki oraz rozjaśnia skórę. Dodatkowo kompleks ekstraktów ziołowych redukuje przebarwienia oraz sprawia, że cera staje się promienna. 
Owoc dzikiej róży jest bogatym źródłem witaminy C, która wygładza drobne zmarszczki i wyrównuje przebarwienia powstałe na skórze. Dodatkowo olejek z dzikiej róży zawiera duże ilości kwasu linolowego i linolenowego, dzięki czemu ma właściwości nawilżające, gojące oraz zmiękczające. Jednocześnie tworzy na skórze ochronny film, który wspomaga proces regeneracji komórek i poprawia strukturę naskórka. 


Robiąc zakupy w sklepie internetowym Sephora wrzuciłam ją tak dla ciekawości i sprawdzenia czy faktycznie jest taka cudowna jak czytałam w wielu postach.

Maska znajduje się w małej tubce o pojemności 16 ml, ma kolor biały i dość rzadką konsystencję. Należy ją nakładać na oczyszczoną skórę twarzy 1- 2 razy w tygodniu na 15 minut, po czym zmyć wodą. Mimo, że pojemność jest mała, maska nakładana cienką warstwą starcza na kilka aplikacji. Ja jestem po 6 i myślę, że jeszcze na 4 starczy.
Maska greckiej firmy KORRES pięknie pachnie różami. Na twarzy trochę gęstnieje, mimo że przy nakładaniu ma formę raczej płynną. 
I cóż mamy po 15 minutach jej trzymania?
Przede wszystkim cudowne rozświetlenie cery, niebywałą jej promienność, skóra wygląda na bardziej zdrową i zadbaną, jak po porządnym zabiegu w salonie. 
Oczyszcza, ale bez większego szału, nie likwiduje zaskórników ani wągrów, ale cera jest odświeżona i po prostu porządnie oczyszczona z wszelkich zanieczyszczeń.
Cudownie ją rozświetla i po kilku aplikacjach poprawia koloryt skóry.
Wygładza i nawilża. Po jej zastosowaniu można zapomnieć o nałożeniu kremu.
Nie podrażniła mojej skóry, nie uczuliła, nie spowodowała zaczerwienienia ani pojawienia się niedoskonałości. 
Jednym słowem takie małe coś, a sprawia wielką przyjemność. Tak jestem zadowolona z zakupu i pewnie kiedyś jeszcze raz ją kupię.

Maskę kupiłam w SEPHORA  pojemność 16 ml, cena 49 zł.
Znacie tą maskę, a może miałyście okazję testować inne kosmetyki marki KORRES?

niedziela, 8 listopada 2015

KAILAS – ajurwedyjski krem z himalajskich ziół na problemy skórne

Ten niepozorny kremik zdobywa coraz bardziej ogromną popularność i pozytywne opinie. I wcale nie dziwię się, dzięki uprzejmości Niny prowadzącej blog http://wyprobowane.pl mogłam go przetestować, poznać jego moc i podzielić się z Wami opinią na jego temat.

Receptura produkcji kremu Kailas jest rezultatem wieloletniej pracy ekspertów ajurwedyjskich zajmujących się badaniem właściwości ziół rosnących w Himalajach . W oparciu o receptury zawarte w ajurwedzie, metod łączenia esencji ziołowych w odpowiedniej kolejności i w specjalnych proporcjach, we współpracy z dermatologami stworzony został krem jakiego jeszcze nie było!
.
Krem KAILAS to mieszanina odżywiających i nawilżających skórę olejów roślinnych połączona z ekstraktami roślinnymi o działaniu łagodzącym , stymulującym regenerację naskórka oraz mikrokrążenie skórne, a także usuwającymi przebarwienia.
Produkt działa również antybakteryjnie oraz przeciwgrzybicznie.
Produkt polecany do pielęgnacji skóry: łojotokowej, trądzikowej, z przebarwieniami
KAILAS zalecany jest także przy problemach z nadmiernie wysuszoną i pękającą skórą oraz przy nadmiernym rogowaceniu skóry. Stosowany jest także przy:łuszczycy, hemoroidach, grzybicy, kurzajkach, oparzeniach, odleżynach, opuchnięciach.
Łagodzi skutki: ukąszeń owadów, otarć, podrażnień skóry np. po goleniu i depilacji.
Jak widać cud na wszelkie bolączki. Takie must have w każdej domowej apteczce.


Spójrzcie na przepiękny, naturalny skład: Cocos Nucifera Oil, Shorea Robusta Resin, Santalum Album Oil, Camphor, Azadirachta Indica Leaves Extract, Tribulus Terrestris Fruit Exctract, Cynodon Dactylon Exctract, Cissampelos Pareira Bark Extract, Calcium hydroxide, Aqua

Moja opinia: no jest świetny!. Podchodziłam do niego z niedowierzaniem i myślami jak taki tani, ze składem ziołowym produkt może zadziałać na moją skórę. Wierzcie - zadziałał! Umieszczony w plastikowej tubce z nakrętką, konsystencja dość gęsta, tłustawa, zapach ziołowy. Dość wydajny, chociaż używała go także moja córka ( więc wydajność przy spółce 2 osób nieco spadła), szybko się wchłania prawie do matu. Używałam go głownie na pojawiające się niedoskonałości. Niesamowicie przyśpiesza gojenie wszelkich zmian na skórze.Smarowany nim pryszcz, zarówno taki który już był widoczny jak i taki bolący pod skórą znikał w ciągu 3 dni. Oprócz tego rozjaśnił skórę i dodatkowo ją nawilżył. Posmarowane także nim drobne skaleczenia goiły się w ekspresowym tempie. Niestety nie sprawdzałam jak sobie radzi z innymi dolegliwościami, ale jestem pewna, że sprawdziłby się na medal.
Jestem nim tak zachwycona, że już zamówiłam drugą tubkę.
Dla mnie rewelacja!

Krem KAILAS jest dostępny w opakowaniach 8g i 20g, cena 18 zł (mniejsza tubka) i 28 zł ( ta większa) uwaga teraz w sklepie  ayurvedik.pl przy zakupie kremu darmowa wysyłka!

sobota, 7 listopada 2015

URODZINOWE ROZDANIE

Kochani! z okazji drugiej rocznicy mojego blogowania mam dla was kilka kosmetyków do zgarnięcia.
Co trzeba zrobić, aby wziąć udział w zabawie:
- być publicznym obserwatorem mojego bloga,
- udostępnić post na blogu lub fb,
- zgłosić się w komentarzu
Konkurs trwa do 20 listopada 2015 r. do godz. 24.00. Osobę do której pojadą kosmetyki wyłonię w ciągu 2-3 dni.

Do zgarnięcia są:
1. Suchy szampon SYOSS 200 ml,
2. Rewitalizujący balsam do rąk PUT & RUB 100 ml,
3. Aktywator Młodości AVA Witamina C z acerolą 30 ml,
4. miniaturki CLARENA: Ultra-nawilżający tonik 30 ml oraz ultra-nawilżający krem 15 ml,
5. Hydrożelowe płatki pod oczy ze złotem,
6. lakier do paznokci ESSIE nr 62,
7. kredka do oczu czarna GOLDEN ROSE,
8. Balsam do ciała pod prysznic EVELINE 30 ml
oraz kilka próbek ( niewidocznych na zdjęciu) i coś słodkiego.

Zapraszam do zabawy!