poniedziałek, 26 grudnia 2016

Krem pod oczy ze śluzem ślimaka Snail Repair Eye Creme MIZON

I ostatni mój ślimaczkowy hit w pielęgnacji twarzy - krem pod oczy koreańskiej marki MIZON.
Krem pod oczy zawiera:
- filtrat z śluzu ślimaka (aż 80%) - działa silnie regenerująco na skórę,
- E.G.F. - czynnik wzrostu naskórka, który zaczyna się zmniejszać w okolicach 25 roku życia, stymuluje do wzrostu co prowadzi do zastąpienia starych i uszkodzonych komórek nowymi, dzięki niemu skóra jest jędrna, napięta i bez zmarszczek,
- adenozyna i peptydy - uelastyczniają i ujędrniają skórę wokół oczu,
- niacynamidy - wspierają w walce z obrzękami wokół oczu oraz brzydkimi zaciemnieniami

Kremik jest naprawdę świetny, bezzapachowy, nie za rzadki, nie za gęsty, super wydajny, starczył mi na ponad 3 miesiące przy pojemności 15 ml ( dostępny jest też w wersji 25 ml). Szybko się wchłania, zarówno na noc jak i na dzień, świetnie sprawdza się pod makijaż. Cudownie nawilżył moją cienką skórę pod oczami, która dzięki niemu jest napięta i wygładzona, a zmarszczki mniej widoczne. Śmiało mogę stwierdzić, że krem odświeża i odmładza. Za naprawdę niewielkie pieniądze mam pięknie wypielęgnowaną i rozjaśnioną skórę w tych trudnych miejscach na twarzy. 
Uwielbiam ten kremik i na pewno nie raz do niego wrócę. 


Pojemność: 15 ml, cena: 44,99 zł, dostępność w sklepie internetowym MIZON-POLSKA


SKŁAD: Snail Secretion Filtrate, Butylene Glycol, Glycerin, Cetearyl Olivate, Sorbitan Olivate, Limnanthes Alba (meadowfoam) Seed Oil, Niacinamide, Octyldodecyl Myristate, Glyceryl Stearate, Peg-100 Stearate, Squalane, Polyacrylate-13, Polyisobutene, Water, Polysorbate 20, Cetyl Alcohol, Stearyl Alcohol, Beeswax, Ethylhexylglycerin, Caprylyl Glycol, Tropolone, Dimethicone, Glyceryl Stearate, Palmitic Acid, Stearic Acid, Sodium Hyaluronate, Rh-oligopeptide-1, Palmitoyl Pentapeptide-4, Hydrolyzed Wheat Protein, 1,2-hexanediol, Prunus Amygdalus Dulcis (sweet Almond) Seed Extract, 1,2-hexanediol, Portulaca Oleracea Extract, Betula Platyphylla Japonica, Adenosine, Disodium Edta

sobota, 3 grudnia 2016

Expresowa maseczka bankietowa pod makijaż NOCNE ŻYCIE DERMIKA

Miałam napisać o ostatnim moim ślimaczkowym produkcie, tym razem pod oczy, ale maseczka bankietowa tak mnie urzekła, że muszę dziś ją pochwalić.
Maseczka ekspresowo liftingująca do każdego typu cery. Błyskawicznie napina i wygładza skórę, odmładzając i odświeżając wygląd twarzy. Usuwa objawy zmęczenia i poprawia trwałość makijażu. Idealna dla każdego typu cery,  jako SOS przed wielkim wyjściem lub do codziennego stosowania, żeby po prostu pięknie wyglądać.

Maseczkę nakładam na skórę zawsze po użyciu kremu pielęgnacyjnego. Pozostawiam do wchłonięcia na 5-10 minut. Resztki preparatu usuwam przyciskając do skóry suchą chusteczkę, chociaż po 10 minutach u mnie tak się wchłania, że nie ma co wycierać.
Maseczka ogromnie wydajna, na raz wystarczy jedna niewielka porcja, maseczka koloru białego, dość rzadka o pięknym, perfumowanym zapachu. Na twarzy zostawia święcące drobinki, które potem po przykryciu fluidu znikają. A szkoda, bo takie ciut mogłoby zostać...
I cóż taka maseczka nam daje? U mnie sprawia, że makijaż trzyma się lepiej, cera mniej świeci się, trochę napina, trochę wygładza.  A co najważniejsze daje wrażenie wypoczętej, zdrowej skóry twarzy jak po jakimś extra zabiegu lub dobrze przespanej nocy. 
Uwielbiam tą maseczkę, można śmiało używać zamiast bazy pod podkład, idealna na wielkie wyjścia lub na co dzień.
Pojemność: 50 ml, mamy 6 msc na zużycie, dostępna w Hebe lub drogeriach internetowych np. tu klik cena ok. 20 zł.

SKŁAD: Aqua, CI 77891, Cyclopentasiloxane, Diazolidinyl Urea, Dimethicone Crosspolymer, Ethylparaben, Methyl Methacrylate Crosspolymer, Methylparaben, Mica, Parfum, PEG/PPG-18/ 18 Dimethicone, Phenoxyethanol, PPG-3 Myristyl Ether, Propylparaben, Prunus Amygdalus Dulcis Seed Extract, Sodium Chloride, Tin Oxide


sobota, 26 listopada 2016

Krem ze śluzem ślimaka 35 ml MIZON

Po wielkiej fascynacji ślimaczkowym serum i żelem do twarzy dziś namówię Was do przetestowania kolejnego, świetnego produktu marki MIZON - kremu ze śluzem ślimaka.


All In One Snail Repair Cream  to wielofunkcyjny krem do twarzy i dekoltu,  który dzięki zawartości 92% filtratu śluzu ślimaka doskonale wspomaga regenerację skóry. 
Kosmetyk zawiera także adenozynę oraz peptydy, które działają na skórę ujędrniająco. Związki te odmładzają zmęczoną skórę poprzez zwiększenie produkcji kolagenu oraz poprawę elastyczności skóry. Długotrwałe stosowanie kremu wspomaga walkę z bliznami potrądzikowy oraz przebarwieniami. Kosmetyk wspomaga zwężanie porów. 
Beta glukan, peptydy oraz ekstrakt z zielonej herbaty wraz ze śluzem ślimaka dają efekt synergii w walce z niedoskonałościami skórnymi. Krem doskonale nawilża, tworząc barierę ochronną dla szkodliwych czynników z zewnątrz.
Krem jest bez barwników, bez substancji zapachowych i bez parabenów.

Uwielbiam ten krem, używam na noc chwilę po wchłonięciu się jego kolegi - kremu żelu, o którym pisałam wcześniej. Krem koloru białego, bez zapachu, nie za gęsty, nie za rzadki, fajnie się rozprowadza po skórze, żeby zaraz dość szybko wsiąknąć. Nie zostawia tłustej warstwy, nie klei się, skóra jest po nim cudownie gładka, nawilżona, mięciutka. Bardzo, bardzo wydajny!
Czasami odkładam go, gdy mam ochotę przetestować coś innego i zawsze gdy w wyniku testowania innych kremów coś tam mi wyskoczy, czym prędzej pędzę po niego, bo wiem, że w szybkim czasie wyleczy wszystkie moje niedoskonałości. Zmniejsza przebarwienia, odżywia skórę, sprawia, że wygląda lepiej i zdrowiej. Jedynie nie sprawdza się się w zwężaniu porów, ale to u mnie, u Was może być inaczej. 
Cudowny krem, bardzo polecam! 

Pojemność: 35 ml, cena: 49,72 zł, dostępność: np. w sklepie internetowym MIZON-POLSKA
SKŁAD: Snail Secretion Filtrate, Aqua, Propylene Glycol, Sodium Polyacrylate, Butylene Glycol, Cetearyl Alcohol, PEG/PPG-17/6 Copolymer, Cetearyl Olivate, Sorbitan Olivate, Portulaca Oleracea Extract, Betula Platyphylla Japonica Juice, Sodium Hyaluronate, Glyceryl Stearate, Triethanolamine, Carbomer, Centella Asiatica Extract, Human Oligopeptide-1, Methylparaben, Palmitoyl Pentapeptide-4, Hydrogenated Vegetable Oil, Stearic Acid, Dimethicone, Arnica Montana Flower Extract, Artemisia Absinthium Extract, Achillea Millefolium Extract, Gentiana Lutea Root Extract, Alcohol Denat., Camellia Sinensis Leaf Extract, Copper Tripeptide-1, Rubus Idaeus (Raspberry) Fruit Extract, Beta-Glucan, Propylparaben, Adenosine, Polyacrylate-13, Polyisobutene, Polysorbate 20, Disodium Edta.

sobota, 29 października 2016

Moja ślimaczkowa, koreańska pielęgnacja twarzy

Dawno mnie tu nie było, zrobiłam rewolucję w swoim życiu (przeprowadzka i wreszcie upragniona wolność), byłam pochłonięta wieloma rzeczami i stąd moja długa nieobecność. Ale już jestem i dziś opiszę dwa kosmetyki, które używam od końca sierpnia, oba z zawartością śluzu ślimaka koreańskiej marki MIZON.

Na zdjęciu serum i żel do twarzy ze śluzem ślimaka, a w środku gości nasz zwierzak - ślimak afrykański, który żyje u nas już chyba ponad 9 lat. Córka go przyniosła kiedyś ze szkoły i był wtedy strasznie malutki.

SERUM DO TWARZY ZE ŚLUZEM ŚLIMAKA SNAIL REPAIR INTENSIVE AMPOULE

Serum zawiera witaminy, słynny składnik E.G.F. oraz  aż 80% śluzu ślimaka znanego z doskonałych właściwości regeneracyjnych. Ujędrnia, uelastycznia, wygładza, nawilża, walczy ze zmarszczkami,  wspomaga walkę z bliznami. Ściąga pory i wygładza. Bez parabenów, bez barwników, bez substancji zapachowych.

Pojemność: 30 ml, cena: 79,50 zł, dostępność np. w sklepie MIZON-POLSKA

Ślimaczki hoduje się  w specjalnie przygotowanych dla nich warunkach. Aby osiągnąć odpowiedniej jakości śluz do kosmetyków, potrzebna jest naukowa wiedza oraz rzetelność i umiejętności pobierania śluzu od ślimaka. Zwierzęta te podczas całego procesu muszą być zdrowe i nienarażone na stres – w przeciwnym wypadku śluz nie będzie miał odpowiedniego składu. Wykwalifikowani pracownicy po pobraniu śluzu ślimaka – zwracają go do miejsca hodowli. Tak więc mam nadzieję, że cały proces pobierania śluzu oraz  hodowla nie przynoszą szkody tym zwierzakom.

Serum zamknięte w szklanej, bardzo eleganckiej według mnie butelce z pipetką, bez zapachu, postać żelowa, wspaniale rozprowadza się po skórze, szybko się wchłania i nie zostawia tłustej, oleistej powłoki. Wystarczy jedna pipeta na całą twarz. Używam wieczorem po demakijażu, przed zastosowaniem kremu. Po 2 miesiącach regularnego używania jest jeszcze całkiem porządna ilość do wykorzystania. Skóra na twarzy z dnia na dzień wygląda lepiej, jest gładka, jej koloryt wyrównał się, zapomniałam nawet co to krostki, syfki przed okresem, nawet zmarszczki jakby były mniej widoczne, przebarwienia są, ale niewielkie. Jednym słowem serum to wielki hit w pielęgnacji twarzy, polecam bardzo. Wierzę, że każdej przypadnie do gustu. Dla mnie rewelacja!


SKŁAD:  Snail Secretion Filtrate, Sodium Hyaluronate, Butylene Glycol, Glycerin, Alcohol, Panthenol, Glycereth-26, Punica Granatum Extract, Theobroma Cacao (cocoa) Extract, Carbomer, Triethanolamine, Trehalose, Copper Tripeptide-1, Human Ogliopeptide-1, Palmitoyl Pentapeptide-4, Cornus Officinalis Fruit Extract, Nelumbo Nucifera Flower Extract, Caprylyl Glyocol, Ethylhexylglycerin, Tropolone, Sodium Polyacrylate, Adenosine, Coptis Japonica Extract, Disodium Edta

Po serum nakładam  KREM-ŻEL DO TWARZY ZE ŚLUZEM ŚLIMAKA

Silnie regenerujący żelowy krem ze śluzem ślimaka do twarzy i dekoltu zawiera aż 74% filtratu wydzieliny ślimaka, a także między innymi: kwas hialuronowy, ekstrakt z liści chińskiej herbaty, wyciąg z białego lotosu, adenozynę, peptydy, witaminy.

-  rewelacyjnie nawilża skórę
-  zmniejsza pory i wygładza
-  wspomaga regenerację blizn oraz walkę z pierwszymi zmarszczkami
-  bez barwników , bez substancji zapachowych, bez parabenów

Pojemność: 45 ml, cena: 37,80 zł, dostępność np. w sklepie MIZON-POLSKA

Krem ma postać żelową, prawie bezbarwną o przyjemnym zapachu. Całkiem fajny przyjemniaczek,bardzo wydajny i za niską cenę. Szybko się wchłania, zostawia twarz wygładzoną, mięciutką i nawilżoną w stopniu średnim. Używałam zarówno na noc zaraz po serum wyżej opisanym, jak też rano przed makijażem. Nie kłóci się absolutnie z pudrem i podkładem, nic się nie roluje. Nie podrażnia skóry, nie uczula jej, nie szczypie, nie piecze. Krem zarówno dla młodszych skór ( moja córka go uwielbia) jak i dla dojrzalszych.

SKŁAD: Snail Secretion Filtrate, Butylene Glycol, Cyclopentasiloxane, Glycerin, Bis-peg-18 Methyl Ether, Dimethylsilane, Polysorbate2-, Sodium Hyaluronate, Carbomer, Glycosyl Trehalose, Hydrogenated Starch Hydolsyate, Triethanolamine, Dimethicone/vinyl Dimethicone Crosspolymer, Dimethicone, Hydroxyethylcellulose, Caprylyl Glyocol, Ethylhexylglycerin, Sodium Polyacrylate, Centella Asiatica Extract, Portulaca Oleracea Extract, Camellias Sinensis Leaf Extract, Nelumbo Nucifera Flower Extract, Betula Platylphylla Japonica Juice, Tropolone, Copper Tripeptide-1, Allantoin, Panthenol, Olea Europaea (olive) Fruit Oil, Helianthus Annuus (sunflower) Seed Oil, Palmitoyl Pentapeptide-4, Adenosine, Disodium Edta.

Moja twarz po ponad 2 miesięcznym używaniu obu kosmetyków ślimaczkowych nabrała blasku, odżywienia, jest wygładzona, lekko napięta, a co najważniejsze zmniejszyła stanowczo pojawianie się niedoskonałości. Tak się zachwyciłam produktami ze śluzem ślimaka, że po jakimś czasie dokupiłam krem, już normalny nie w postaci żelowej i krem pod oczy. O nich opowiem w kolejnych postach.

P.S. nie robię sobie okładów na twarz używając mojego prawdziwego ślimaka, jakoś bym nie mogła, wystarczą mi ślimaczkowe kosmetyki.

sobota, 27 sierpnia 2016

Olejek do demakijażu RESIBO

Mam go w końcu, marzył mi się od dawna i jest wreszcie u mnie w domu, używany od ponad 2 tygodni.
Resibo jest polską marką kosmetyków, które powstały na bazie naturalnych, specjalnie wyselekcjonowanych surowców. Produkty  są tworzone z myślą o bezpieczeństwie dla skóry oraz szacunku wobec środowiska. Są  wegańskie, biodegradowalne i wszechstronne. Resibo są naturalne w ponad 96 %. Aktualnie oferta marki składa się z 7 kosmetyków. Olejek do demakijażu, o którym dziś piszę był punktem wyjścia firmy i pierwszą opracowaną przez nich recepturą. 

Olejek do demakijażu usuwa wszelkie zanieczyszczenia i rozpuszcza sebum, zmywa nawet wodoodporny makijaż. Pozostawia skórę miękką i dobrze odżywioną. Do każdego typu cery: odżywia i nawilża suchą, przy cerze tłustej i mieszanej reguluje pracę gruczołów łojowych, dobrze ją oczyszcza oraz działa antybakteryjnie. Dołączona do olejku ściereczka z mikrofibry delikatnie peelinguje skórę.


Olejek zapakowany w kartonowe pudełeczko, które potem możemy wykorzystać na różne sposoby np. do przechowywania pędzli. Sam olejek umieszczony jest w plastikowej butelce z pompką. Do olejku dołączona jest ściereczka, którą po wymasowaniu buzi olejkiem przykładam do skóry zmoczoną ciepłą wodą, niezwykle mięciutka, bez problemu można ją wyczyścić z pozostałości makijażu, które zostają na niej po wytarciu twarzy. 
Olejek koloru żółtego, konsystencja oleista, zapach niby z jednej strony niezbyt fajny, czuć olej lniany, ale z drugiej strony masowanie nim buzi sprawia taką przyjemność, że zapach nie przeszkadza. 
Olejek jest cudowny, bardzo dobrze oczyszcza buzię z makijażu i nieczystości zgromadzonych przez cały dzień. Oczyszcza, a do tego nawilża. Nie szczypie w oczy, bo także oczyszczam nim powieki. Rano buzia jest niesamowicie miękka, świeża i promienna. W moim przypadku potwierdzam działanie antybakteryjne, niedoskonałości, które wcześniej wystąpiły szybko znikły i co najważniejsze nie pojawiły się nowe. Do tego bardzo wydajny, wystarczy jedna pompka. I jeszcze jedna zaleta: masując buzię olejkiem przez najlepiej minutę albo i dłużej wykonujemy codzienny masaż twarzy, który jak wiemy przynosi wiele korzyści.
Jestem pod ogromnym wrażeniem olejku do demakijażu, po wykończeniu kupię kolejną buteleczkę. Czy coś polecacie jeszcze z produktów tej marki?

W olejku występują: olej lniany, który ma działanie przeciwzapalne, normalizujące i regenerujące, olejek manuka - działa przeciwzapalnie, przeciwbakteryjnie, antyalergicznie, olej z pestek winogron - jest najbogatszym źródłem kwasu linolowego, witaminy E, posiada sporą dawkę witaminy B6, lecytyny i flawonoidy, olej abisyński, który zapewnia nawilżenie, napina i wygładza skórę oraz redukuje zmarszczki.

Skład: Linum Usitatissimum Seed Oil, Vitis Vinifera Seed Oil, Crambe Abyssinica Seed Oil, Persea Gratissima Oil, Tocopherol, Leptospermum Scoparium Branch/Leaf Oil, Parfum, Limonene
Pojemność: 150 ml, cena: 49 zł, kupimy w sklepie Resibo online klik

A tu klik blog RESIBO do poczytania w wolnej chwili.

niedziela, 14 sierpnia 2016

Balsam do ciała odżywczy MASŁO SHEA BIELENDA

Balsam odżywczy do ciała MASŁO SHEA przeznaczony do skóry bardzo suchej, ale przy normalnej również świetnie się sprawdzi dostałam na ostatniej konferencji Meet Beauty i tak mi się spodobał, że po wykończeniu kupiłam kolejne opakowanie.

Receptura balsamu opiera się na silnych naturalnych substancjach nawilżających tzw. humektantach, które mając zdolność do wiązania i zatrzymywania wody, odpowiadają za właściwe nawodnienie naskórka. Balsam  zapewnienia odpowiedni poziom nawilżenia skóry, poprawia jej kondycję, jędrność i elastyczność, zmiękcza i wygładza szorstki naskórek. Działa jak opatrunek – daje odczucie ochrony, komfortu i otulenia skóry. 
Zawarte tu masło shea (karite), które posiada wyjątkową funkcję pielęgnującą, regenerującą i odżywczą powoduje, że balsam dzięki jego zawartości wzmacnia, wygładza i zabezpiecza naskórek oraz  chroni go przed wysuszeniem.
Producent zapewnia, że efekt nawilżenia utrzymuje się nawet do 48 godzin, w zależności od rodzaju i kondycji skóry.
TESTOWANY DERMATOLOGICZNIE

To zapewnia producent, a jak jest?
Balsam o sporej zawartości, bo 400 ml umieszczony jest w białej, plastikowej butelce z otwarciem typu klik, przyjemna dla oka szata graficzna, wydajny i posiadający przyjazną cenę.
Zapach kremowy, całkiem przyjemny, konsystencja dość gęsta.
Balsam dobrze rozprowadza się i szybko wchłania, pozostawiając ciało miękkie, nawilżone i zadbane. Nie zostawia tłustej warstwy, nie klei się ani nie lepi. Przyjemne odświeżenie i ładny zapach zostaje na skórze przez jakiś czas. Skóra regularnie smarowana tym balsamem jest mięciutka, gładka i przyjemna w dotyku, możemy zapomnieć o szorstkich łokciach i kolanach, jeśli macie z tym problem. Jestem naprawdę zauroczona tym balsamem i bardzo Wam ( o ile go jeszcze nie miałyście) polecam!
Dostępność w Rossmannie lub innych drogeriach, cena: ok. 16 zł, zamawiając online najtaniej znalazłam tu: klik

SKŁAD:
Aqua (Water), Glycerin, Ethylhexyl Stearate, Paraffinum Liquidum (Mineral Oil), Petrolatum (Nota N), Cetearyl Alcohol, Ceteareth-18, Glyceryl Searate, Cyclopentasiloxane, Butyrospermum Parkii (Shea Butter), Allantoin, Sodium Lactate, Dimethicone, Sodium Polyacrylate, Propylene Glycol, Disodium EDTA, Phenoxyethanol, Methylparaben, Ethylparaben, DMDM Hydantion, Parfum (Fragrance), Limonene, Linalool.

niedziela, 24 lipca 2016

JEDWABISTE MUSY DO MYCIA CIAŁA POD PRYSZNIC - NOWOŚĆ OD NIVEA

Jakiś czas temu otrzymałam miłą niespodziankę od firmy NIVEA. W uroczym pudełeczku były 3 jedwabiste musy do ciała pod prysznic.

 NIVEA stworzyła linię trzech Jedwabistych musów do mycia ciała pod prysznic, tworzących obfitą i miękką w dotyku pianę, która otula skórę niczym jedwab. W skład linii wchodzi:
1. Odżywczy Jedwabisty mus o nazwie  "Creme Care" z ekstraktem z jedwabiu oraz esencją pielęgnujących olejków i pantenolem,
2. Pielęgnujący Jedwabisty mus do mycia ciała  "Creme Smooth" z ekstraktem z jedwabiu,
3. Przyjemnie orzeźwiający i pielęgnujący Jedwabisty mus do mycia ciała pod prysznic NIVEA "Creme Soft" z ekstraktem z jedwabiu i dodatkiem olejku migdałowego. 
Musy do mycia ciała umieszczone w metalowym opakowaniu typu aerozol, przypominają dezodorant, chociaż mnie kojarzą się z pianką do golenia( i w tej roli też świetnie się sprawdzają). Dozownik nie zacina się i po wstrząśnięciu wydobywa się piana, zbita, nie lejąca i nie ściekająca. Mus pod prysznic w formie piany według mnie jest czymś innym, wyróżniającym się i ciekawym w porównaniu do żeli, które do tej pory używałam. Dodatkowo każdy wariant posiada na opakowaniu specjalną naklejkę, która pozwala poznać jego zapach.
Zapach musów jest bardzo przyjemny, dość intensywny, ale nie powodujący ból głowy. Kąpiel bądź prysznic z użyciem tych musów jest naprawdę wyjątkowa, zapach roznosi się po całej łazience, a po wytarciu skóry jakiś czas zostaje na skórze. 

Musy nie wysuszają skóry, nie powodują uczuleń ani zmian na skórze mimo znajdującego się w składzie SLS i PEG, świetnie oczyszczają skórę z zanieczyszczeń, może nie nawilżają w jakiś cudowny sposób, ale pozostawiają ją gładką i wypielęgnowaną.
Wszystkie musy pachną podobnie, chociaż Creme Soft ma intensywny zapach,aczkolwiek trochę mydlany, Creme Smooth bardziej delikatny i chyba jak dla mnie najładniejszy, Creme Care to zapach taki trochę męski.
Skusiłyście się już na zakup czy dopiero macie ochotę?
Rekomendowana cena detaliczna: 13,49 zł / 200 ml. 

sobota, 16 lipca 2016

Konturówka do brwi w żelu AMC INGLOT

Niestety, aby wyglądać jak człowiek, muszę swoje brwi malować codziennie. Po makijażu permanentnym, który utrzymywał się długo, bo prawie 5 lat nie widać śladu, a brwi są cienkie, jasne i nie wyglądają zbyt ładnie, a wiadomo makijaż oczu i brwi potrafi wydobyć z kobiety prawdziwy urok.
Próbowałam już kredek, flamastrów, ale teraz konturówka do brwi w żelu - ostatnia nowość marki INGLOT okazała się moim hitem, wybawieniem i zabawa nią sprawia mi wielką przyjemność.
Wodoodporna konturówka do brwi w żelu, chociaż dla mnie to  pasta w słoiczku,na pierwszy rzut oka gęsta, ale nabierana na pędzelek o dość luźnej konsystencji, podkreśla kolor i wypełnia brwi, nadając im wyrazisty kontur. Formuła wzbogacona o pielęgnujące ceramidy, zapewnia długotrwały efekt pełnych i podkreślonych brwi. Ponadto wygładza i poprawia ich kształt. Mamy szeroką gamę odcieni i każda wybierze odpowiedni kolor dla swojej karnacji i typu urody, najlepiej z pomocą pań pracujących na stoisku firmowym. Żel mocno napigmentowany dający naturalny efekt.
Malowanie brwi tym żelem/pastą zajmuje mi niewiele czasu, nabieram na pędzelek odrobinę i sunę po całej brwi,nadając pożądany kształt, żel od razu wnika w skórę i nadaje naszym brwiom piękny wygląd. Jeśli coś wyjdzie poza linię bez problemu możemy usunąć patyczkiem, aczkolwiek musimy to zrobić w miarę szybko. Kolor i kształt jest zachowany bez żadnego ścierania, zanikania, kruszenia się przez cały dzień aż do usunięcia makijażu. Nie poprawiam w ciągu dnia, bo nie muszę, nie martwię się czy czasami nic mi nie spływa, nawet w upały, bo to niemożliwe. Bardzo wydajny, bo niewiele trzeba na zaznaczenie obu brwi.Jedynie pod koniec zużycia zaczyna w pojemniczku podsychać. Mówię Wam to prawdziwe cudeńko, polecam bardzo, u mnie to już drugie opakowanie!

A to moje mizerne brwi bez umalowania ( wiem ohyda!) i już pomalowane konturówką:

Mamy do wyboru 12 odcieni ( mój nr 16):
Produkt kupimy na stoisku INGLOT lub online www.inglot.pl cena 37 zł

niedziela, 3 lipca 2016

Pulsacyjny masażer do twarzy DERMOFUTURE

Minął już ponad miesiąc od kiedy stosuję masażer pulsacyjny do twarzy marki DERMOFUTURE, który wygrałam w konkursie u Angel, prowadzącej blog kosmetyki bez tajemnic, więc pora napisać co nieco o nim.


Pulsacyjny masażer do twarzy z głowicą w 99,9% wzbogaconą 24-karatowym złotem, w kształcie litery T, ma szerokie zastosowanie odmładzające, głównie przeciwdziała starzeniu się skóry. Służy do stymulacji i masażu mięśni twarzy, wspomaga podtrzymanie owalu twarzy. Eliminuje zmarszczki wokół oczu, ust, podbródka, jak i szyi, poprawia kontur twarzy!
Głowica masażera pokryta jest 24-karatowym złotem,  w czasie masażu uwalnia czyste jony złota, które stymulują produkcję kolagenu w skórze, wygładzającego głębokie zmarszczki, oraz pobudzają mięśnie, ujędrniają i naprężają skórę. Podobnie jak fale jonów złota naturalnie występujące w organizmie, tak samo złote jony w urządzeniu działają na regulację i równowagę bioelektryczną, wspomagają metabolizm i regenerację komórek. 6,5 tys. wibracji na minutę poprawia ukrwienie skóry.

Aby zmniejszyć zmarszczki wokół oczu, ust, czoła i brody zalecany jest regularny, codzienny 2-3-minutowy masaż, najlepiej rano i wieczorem.

Regularne stosowanie sprawia, że: 

  • skóra jest zwarta i elastyczna, a zmarszczki wygładzone,
  • podnosi owal twarzy,
  • przyspiesza krążenie krwi,
  • dotlenia skórę,
  • zwiększa elastyczność skóry,

Stosowany z serum wprowadza substancje aktywne w głąb skóry.
Masażer w kształcie litery T, dość ciężki, wymaga jednej baterii AA, umieszczony jest w kartonowym opakowaniu, w środku zabezpieczony gąbką. Technika użycia jest prosta, przekręcamy koniec urządzenia w lewo, aż poczujemy wibracje i gotowe zaczynamy masaż twarzy.
Złoty gadżecik używałam i dalej używam 2 x dziennie ( poświęcam się i wstaję specjalnie kilka minut wcześniej rano, aby zwiększyć efekty) przesuwając głowicę po skórze twarzy przez 3 minuty zawsze po dokładnym demakijażu. Masaż zaczynam od środka twarzy, wpierw jeden policzek ruchami pionowymi, potem poziomymi i tak samo drugi. Czoło podobnie wpierw pionowe linie, potem zaczynając od nasady nosa ruchami wymiatającymi w kierunku skroni. 
Masaż, który dalej wykonuję jest dość przyjemny, relaksujący, usuwający zmęczenie.
Przed jego wykonaniem nakładam na skórę serum, na zdjęciu poniżej widzicie, których używam. Można stosować  masażer solo na suchą skórę twarzy, ale podobno lepsze efekty przyniesie użycie serów i olejków, których składniki masażer podczas wibracji i drgań będzie wtłaczał w głąb skóry. 

Co zauważyłam po ponad miesięcznym używaniu masażera? Na pewno lepsze dotlenienie i ukrwienie skóry, co przyczyniło  się do zmiany kolorytu twarzy na plus oczywiście. Skóra wygląda na zdrową i odżywioną, jest bardziej napięta i ujędrniona. Bruzdy nosowe wygładziły się, twarz nabrała młodszego wyglądu i naprawdę podniósł się nieco owal twarzy. Był taki czas, że patrząc w lusterko widziałam niestety siłę grawitacji. Wierzę, że masażer walczy z siłą ciążenia, która prędzej czy później nas  dotknie. 
Polecam wszystkim ten złoty gadżecik, na pewno się Wam spodoba, może to nie jest gadżet, który musi mieć każda kobieta, ale warto  go wypróbować.
Masażer pulsacyjny kosztuje 150 zł i kupimy go na stronie producenta tenex24.pl

niedziela, 19 czerwca 2016

Biała herbata "Biała słodycz" ze sklepu smacznaherbata.pl

Dziś chciałabym zachęcić Was do picia białej herbaty, o ile jeszcze nie jesteście jej wielbicielkami. Obok zielonej, pitej przeze mnie regularnie i czerwonej Rooibos, herbatę białą piję z wielką przyjemnością.
Czy wiecie, że białą herbatę wynaleziono między 960 a 1278 rokiem w Chinach. Przez wiele lat była ponoć nawet produktem zakazanym dla pospolitej ludności, serwowano ją głównie na cesarskim dworze. Jest jedną z najdroższych herbat na świecie i zdobywa coraz większą popularność. Białą herbatę otrzymuje się z delikatnych, nierozwiniętych pączków, zbieranych wczesną wiosną.  W tym stadium listki pokryte są drobniutkimi, białymi włoskami i nie są poddawane procesowi fermentacji, a jedynie delikatnie suszone. To sprawia, że wartościowe substancje zostają zachowane w wysoce  skoncentrowanej formie.

A co daje jej picie:
  • napar z białej herbaty zawiera bardzo dużo witaminy C, dzięki czemu wspomaga naszą odporność, łagodzi napięcia i stresy.
  • ma działanie pobudzające. Wpływa korzystnie na koncentrację i pracę mózgu. Poza tym nawadnia organizm, wspomaga go w obronie przed promieniami ultrafioletowymi. Ma działanie antybakteryjne i antywirusowe.
  • pomaga w profilaktyce różnych odmian raka, obniża ciśnienie krwi, zmniejsza poziom „złego” cholesterolu i zwiększa poziom „dobrego” cholesterolu we krwi.
  • nazywana jest "eliksirem młodości". Zawarte w białej herbacie polifenole chronią organizm przed wolnymi rodnikami. Filiżanka naparu zawiera ponad 2 razy więcej tych substancji niż herbata zielona.
  • badania wykazały, że osoby pijące dwie lub więcej filiżanek białej herbaty są niemal o połowę mniej narażone na śmierć w wyniku zawału serca.
  • wzmacnia również kości, co sprawia, że napój ten jest zalecany osobom cierpiącym na zapalenie stawów oraz osteoporozę.
Taką oto herbatkę można dostać w herbaciarni internetowej: smacznaherbata.pl
W sklepie internetowym oprócz herbaty białej kupimy zieloną, czarną, czerwoną, owocową, również zioła, dżemy, syropy, asortyment sklepu jest naprawdę niezwykle bogaty. A do tego ceny bardzo przyjazne, koszt dostawy powyżej 100 zł gratis, dostawa kurierem lub odbiór z paczkomatu (chyba, że ktoś mieszka w Lublinie to wtedy osobisty z siedziby firmy). Możemy także skomponować własną herbatkę i dać jej wymyśloną przez nas samych nazwę - wspaniały prezent dla prawdziwych smakoszy herbat! Zachęcam do zapoznania się i przetestowania kilku produktów. 


MyTea Biała Słodycz (White Peony)  to marka PREMIUM wśród herbat.
Herbatka zawiera 66% białej herbaty, 10 % owocu brzoskwini,  10% owocu marakui, 5% skórki pomarańczy, płatki kwiatu bławatka, płatki róży, aromat.
Herbata w formie liści zapakowana jest w papierową torebkę, zawartość można przesypać w jakiś pojemnik lub słoiczek. 
Jedną  łyżeczkę herbaty zalewam wodą o temperaturze 96 st.C i zaparzam ok. 3-4 min.
Smak białej herbaty jest subtelny, odświeżający, ciut gorzki, niekiedy cierpki. Wyczuwam odrobinę brzoskwini oraz bardzo delikatny posmak pomarańczy. Smakuje mi zarówno ciepła, jak też schłodzona. Zapach dość przyjemny. Kolor białej herbaty nie jest biały jak wskazuje nazwa, ma kolor jasnożółty, porównując do zielonej jest nieco jaśniejsza.
Delektuję się nią 2-3 razy dziennie i Was również gorąco zachęcam do jej picia oraz skorzystania z oferty sklepu smacznaherbata.pl

sobota, 11 czerwca 2016

Multikolagenowy krem-maska na noc NEOCOLLAGEN DERMIKA

W ostatnim poście pisałam o kremie pod oczy marki DERMIKA, dziś krem-maska na noc do twarzy z tej samej serii NEOCOLLAGEN.

Krem-maska NEOCOLLAGEN posiada bogatą formułę regenerującą i odbudowującą skórę twarzy, szyi, dekoltu przeznaczona dla kobiet dojrzałych . Krem zawiera  składniki o wysokim potencjale naprawczym i stymulującym oraz przywracającym objętość, aby skutecznie walczyć z grawitacją, poprawić wygładzenie, przeciwdziałać wiotkości, głębokim bruzdom i zmarszczkom oraz zapewniać wielogodzinne odżywienie i przywracać natychmiastowy komfort.

Składnikami aktywnymi zawartymi w kremie są:

- 3 multiaktywne peptydy odmładzające, które odbudowują 5 najistotniejszych dla skóry typów kolagenu, wpływając na strukturalne odmłodzenie skóry,

- Molekuła lipowypełniająca przywraca skórze młodzieńczą objętość, wygładza i wypełnia widoczne zmarszczki,

- Odżywczy kompleks lipidowy zawierający m.in. masło shea, olej z awokado i fitoskwalan, które odżywiają i regenerują naskórek czyniąc cerę gładką, miękką i jedwabistą w dotyku.

Krem umieszczony w bardzo przyjemnym niebieskim kartoniku. Słoiczek szklany, bardzo elegancki o pojemności 50 ml. Sam krem posiada bardzo miły zapach, w słoiku wydaje się bardzo gęsty i treściwy. Wspaniale i bardzo przyjemnie rozprowadza się po twarzy, szyi i dekolcie. Od razu sprawia wrażenie bardzo odżywczego. Wchłania się dość długo, przynajmniej na moje cerze, całe szczęście, że nakładam wieczorem tuż przed snem, bo twarz po nim błyszczy się i zostawia tłustawą warstwę. Nawilża, odżywia, wygładza skórę, nie koniecznie wpływa na zanik zmarszczek, ale rano twarz jest niesamowicie mięciutka, gładka i tak mogę to stwierdzić - pełna blasku. Bardzo fajny i przyjemny kremik, pewnie kiedyś do niego wrócę.


Skład: Aqua, Cyclopentasiloxane, Triethylhexanoin, Glycerin, Dicaprylyl Carbonate, Cetyl PEG/PPG-10/1 Dimethicone, Propylene Glycol, Squalane, Cera Microcristallina, Butyrospermum Parkii Butter, Persea Gratissima Oil, Polyglyceryl-4 Isostearate, Tocopheryl Acetate, Trehalose, Allantoin, Linoleic Acid, Retinyl Palmitate, Tocopherol, Ethyl Linoleate, Ethyl Linolenate, Ethyl Oleate, Linolenic Acid, Artemisia Abrotanum Extract, Palmitoyl Dipeptide-5 Diaminobutyroyl Hydroxythreonine, Palmitoyl Tripeptide-5, Tetradecyl Aminobutyroylvalylaminobutyric Urea Trifluoroacetate, Butylene Glycol, Hydrogenated Castor Oil, Sodium Chloride, Stearoxymethicone/Dimethicone Copolymer, Octyldodecanol, Lecithin, Dimethicone, Arachidyl Propionate, Magnesium Chloride, Diazolidinyl Urea, Methylparaben, Propylparaben, Parfum, Benzyl Salicylate, Linalool, Hexyl Cinnamal, Limonene, Hydroxycitronellal, Geraniol, Citronellol, Alpha Isomethyl Ionone.
Pojemność kremu:50 ml , najtaniej kupimy w aptece internetowej aptekaotc.pl za 47,99 zł

niedziela, 22 maja 2016

Multikolagenowy krem regenerujący pod oczy NEOCOLLAGEN DERMIKA

Kremy pod oczy cały czas zmieniam, nawet, jeśli któryś przypadnie mi do gustu to i tak kupuję kolejny innej marki. I tak naprawdę wciąż szukam tego idealnego, który zmniejszy, a najlepiej wyprasuje moje zmarszczki mimiczne i kurze łapki. A do tego nawilży porządnie skórę pod oczami i spowoduje, że moje spojrzenie będzie takie świeże, młode, pełne blasku...
Jak znacie taki krem to koniecznie dajcie znać. A dziś opowiem jak sprawił się krem pod oczy NEOCOLLAGEN marki Dermika po kilku miesiącach używania:
Dermika Neocollagen multikolagenowy krem regenerujący pod oczy to bogaty krem idealnie dopasowany do potrzeb dojrzałej, cienkiej i wrażliwej skóry wokół oczu. Nasyca skórę regenerującymi składnikami lipidowymi i kondycjonującymi, wygładzając i poprawiając mikrorzeźbę naskórka. Molekuła unosząca powieki poprawia napięcie skóry powiek, wygładza kurze łapki i rozjaśnia cienie pod oczami, zauważalnie odmładzając spojrzenie.
Regularnie stosowany krem poprawia kondycję skóry dojrzałej: zmniejsza długość zmarszczek wokół oczu nawet o 48%, a głębokość nawet o 26%.
Dermika linię NEOCOLLAGEN wprowadziła na rynek w 2014 r., w skład linii wchodzi 5 produktów, a twarzą serii została polska modelka, dziś już dojrzała kobieta  Katarzyna Butowtt.
Składnikami aktywnymi linii Neocollagen są:
rekonstruktor kolagenowy – czyli izolat z nanoplanktonu (morski mikroorganizm),który  stymuluje syntezę kolagenów strukturalnych typu I, III, IV, VII dla przywrócenia skórze gęstości oraz jędrności, 
3 multiaktywne peptydy odmładzające –  które wnikają do naskórka i stymulują syntezę najistotniejszych dla skóry kolagenów typu: I, III, IV, VII i XVII, aby zwalczać objawy starzenia, redukować zmarszczki i wygładzać skórę,
korektor kolorytu cery – składnik, który silnie rozjaśnia przebarwienia, wyrównuje koloryt oraz przywraca skórze młodzieńczy blask,
molekuła unosząca powieki – poprawia napięcie skóry powiek, wygładza kurze łapki i rozjaśnia cienie pod oczami, odmładza przez to spojrzenie,
kompleks skin correct – mieszanina pochodzenia naturalnego, która wpływa na regulację wydzielania sebum i zmniejsza wielkość porów skóry.
Krem o pojemności 15 ml umieszczony jest w tubce z pompką, zapakowany w kartonik. Podoba mi się szata graficzna kremu, wygląda bardzo elegancko. Nie miałam problemu z działaniem pompki, nie zacięła się ani razu, a ilość kremu, którą wydobywałam po naciśnięciu była w sam raz.
Krem barwy białej, nie za rzadki, nie za gęsty, bez zapachu. Nakładałam codziennie rano i wieczorem pod okiem i na powiekę. Dość szybko się wchłaniał. Pod makijaż bardzo dobry, nie rolował się, nie kłócił się z korektorem. Dobrze nawilżał skórę, nie czułam żadnego ściągania, efektu liftingującego, pieczenia, nie podrażnił skóry.
Krem nie spowodował całkowitego zniknięcia zmarszczek pod oczami, ale można było zauważyć wygładzenie skóry, odżywienie jej i na pewno nie pogorszenie jej dotychczasowego stanu. Nie mam cieni po oczami, więc co do rozjaśnienia jej nie wypowiem się. Tak samo kondycja skóry na moich powiekach myślę, że nie jest najgorsza, więc tu też cudu w postaci uniesienia i napięcia powiek nie zauważyłam.
Kremik starczył mi na prawie 3 msc. więc wydajność na plus. 
Krem z serii Neocollagen miło będę wspominała, przyjemnie się go używało, oprócz dobrego nawilżenia i delikatnego wygładzenia, wielkiego szału nie zrobił, ale za cenę 33 zł  ( najtaniej w aptece-melissa ) warto kupić, przetestować i jestem pewna, że zrobi na kimś wrażenie, nie tylko na dojrzałej skórze. Oczywiście polecam!

niedziela, 8 maja 2016

Warsztaty paznokciowe podczas konferencji Meet Beauty i niektóre produkty INDIGO

Po raz drugi miałam wielką przyjemność uczestniczenia w drugiej już konferencji Meet Beauty. Odbyła się ona na Stadionie Narodowym 23 kwietnia 2016 r. Sama organizacja, warsztaty, poczęstunek był tak jak poprzednio na wysokim poziomie.
Tym razem rozpoznałam więcej znajomych twarz dziewczyn prowadzących ulubione moje blogi.
Dziś opiszę kilka produktów naszej polskiej firmy INDIGO, które mogłam poznać dzięki warsztatom paznokciowym i ogromnej zawartości torby, którą każda z nas dostała.
Podczas warsztatów można było się zapoznać z manicurem wzmacniającym naturalne paznokcie - Manicure Shea Indigo SPA oraz wysłuchaliśmy ( był na warsztacie jeden bloger - Michał z "Twoje żródło urody", więc wysłuchaliśmy) wykład na temat problemów w stylizacji hybrydowej.


KREM DO RĄK WERSJA TOREBKOWA POP SUGAR

Krem o nazwie Pop Sugar ma niezwykle słodki zapach, dłonie posmarowane kremem są od razu odżywione i wygładzone. W takiej pojemności mamy zawsze go pod ręką, nie zajmuje dużo miejsca w torebce i wygląda bardzo elegancko.

Pojemność: 30 ml, cena: 15 zł, dostaniemy w sklepie internetowym www.indigo-nails.com

KREM DO RĄK BELLA VITA


Krem do rąk Indigo  łączy w sobie unikalną odżywczą recepturę 9 składników aktywnych:
Wosk pszczeli - działa ochronnie, natłuszcza skórę nie zatykając porów.
D-panthenol - poprawia barierę lipidową naskórka, regeneruje, nadaje miękkość
Kompleks witamin AEF - odbudowuje płaszcz lipidowy naskórka, wygładza skórę, wyrównuje koloryt
Masło Shea - regeneruje, odżywia, przywraca blask 
Alantoina - zapewnia naturalną okluzję, zapobiega utracie wody
Olej Słonecznikowy - natłuszcza nie tworząc zaskórników
Gliceryna -  silnie nawilża
Ekstrakt ze skrzypu - produkuje kolagen, odpowiada za sprężystość i nawilżenie
Lanolina - oczyszcza, wygładza i natłuszcza
Gęsta konsystencja, zmysłowy, piękny  zapach, krem szybko się wchłania pozostawiając na skórze delikatną warstwę ochronną.
Skóra na rękach  jest odżywiona, miękka, gładziutka i długotrwale nawilżona. Zapach kremu unosi się w otoczeniu, co dodatkowo sprawia niezwykłą przyjemność z jego używania.


Pojemność: 300 ml, cena: 34 zł, kupimy tu

BALSAM DO CIAŁA RASPBERRY LOVE

Balsam do ciała Indigo podobnie jak krem do rąk łączy w sobie unikalną odżywczą recepturę 9 składników aktywnych wzbogaconych o przepiękne zapachy. Balsam Raspberry Love urzeka nas zapachem perfumowanej maliny. 
Dzięki swojej formule sucha skóra jest nawilżona i pełna blasku, a specjalnie dobrane składniki sprawiają, że skóra pozostaje miękka na długo. Opóźnia proces  jej starzenia się.
Balsam ma bardzo gęstą konsystencję, cudownie pachnie i zapach ten pozostaje kilka godzin na skórze. Nie pozostawia tłustej warstwy, szybko się wchłania i daje nam fantastyczny efekt mięciutkiej i gładkiej skóry.
Pojemność: 300 ml, cena: 34 zł, do kupienia tu


MASŁO SHEA SUNSET BEACH

Perfumowane masło shea o cudownym zapachu Sunset Beach może być stosowane jako krem do twarzy oraz na całe ciało, w ciągu dnia, na noc, po kąpieli.
Masło Shea może być używane do manicuru, wzmacnia i odżywia paznokcie i skórki.
Substancje w nim zawarte  chronią i wzmacniają komórki warstwy rogowej skóry co poprawia jej elastyczność.
Używane regularnie, skutecznie przeciwdziała tworzeniu się zmarszczek. Nie zatyka porów jest rewelacyjne jako krem na dzień, zawiera naturalne filtry UV oraz jako baza pod podkład. Doskonałe też jako krem na noc.
Może być używany jako błyszczyk lub pomadka ochronna do ust.
Posiada właściwości ochronne – chroni skórę przed zimnem, wiatrem i mrozem.
Jest odpowiednie dla każdego typu skóry.
Masło Shea jest stosowane również jako krem nawilżająco - ochronny pod oczy.
Może być stosowane na włosy jako maseczka, odżywka lub serum na końcówki włosów. Należy wetrzeć we włosy, założyć ciepły ręcznik na 15 minut, a potem umyć głowę.
Masełko jest dość rzadkie, posiada ładny zapach. U mnie znajduje zastosowanie jako balsam do ciała, szczególnie więcej nakładam na okolic kolan, łokci, stóp, wcieram także w paznokcie i skórki przy nich. Nakładam na noc na końcówki włosów oraz smaruję przed snem usta. I na te miejsca masło shea działa tak jak zapewnia producent: nawilżona, wygładzona skóra, końcówki włosów w lepszej kondycji, usta rano cudownie miękkie i nawilżone. Nie próbowałam na twarz, jakoś nie mogę się przemóc, żeby sprawdzić działania. Masło nie wchłania się całkowicie, zostawia tłustą warstwę i cóż świecą się miejsca, w które wtarliśmy masło. Polecam, jest naprawdę świetne!

Pojemność: 72 ml, cena: 35 zł, kupimy tu

OLEJEK ARGANOWY POP SUGAR


Olejek Arganowy Bling-Bling Pop Sugar to gwarancja skuteczności i cudowny zapach perfum na długie godziny po aplikacji.
Działa idealnie także jako serum do włosów, które stają się miękkie i błyszczące.
Delikatny zapach przepięknych perfum Indigo pozostaje na ciele przez długie godziny.
Olejek arganowy zawiera witaminę E i nienasycone kwasy tłuszczowe.
Fantastycznie odmładza, ujędrnia i regeneruje skórę.
Chroni naskórek przed wysuszeniem i zapobiega procesom starzenia się skóry.
Wspomaga pozbycie się cellulitu.
Poprawia elastyczność skóry.

Olejek zostawiłam sobie na cieplejsze dni, kiedy będzie można założyć bluzeczki z krótszym rękawem i pokazać pięknie mieniącą się w słońcu ( ale nie dyskotekową) super wygładzoną i miękką skórę. No i na dodatek ten piękny, perfumowany zapach, który długo długo unosi się wokół nas. Oj już niedługo olejek będzie używany codziennie!

Pojemność: 100 ml, cena: 34 zł, do kupienia tu

I na koniec zdjęcie: to my gwiazdy z 300 innych, które miały przyjemność być na konferencji Meet Beauty:
od lewej: ja czyli "życie zaczyna się po 40stce", Ania prowadząca blog De Facto, Magda Zdrowa i Piękna oraz Agnieszka Kosmetyki z mojej półki
Do następnego dziewczyny!